U mnie była parapetówka dla części rodzinny. Żona szalała z wykwintnymi daniami trzeba było też zadbać o komfort gości pod względem temperatury otoczenia. Na szczęście wszelkie ciasta i inne dziwne rzeczy przygotowano dzień wcześniej więc na obecnych statystykach nie widać znaczących wzrostów prądu czy gazu. Zwłaszcza, że odpowiednie nagrzanie kominka zrobiło odpowiedni rezultat: 24 stopnie Celsjusza!
Ta wiem ktoś mi zaraz powie, że przecież drzewo też kosztuje. No tak ale na szczęście zapasy z własnego lasku trochę ratują sytuację mimo, że są okupione tonami zezwoleń na wycinkę odpowiednich drzew.
Zaglądając do dnia jutrzejsze w pogodę można snuć pewne optymistyczne plany:
i tak mniej więcej będą wyglądały następne dni.
Do dokumentu ze statystykami dodałem nową kolumnę: "różnica dzienna" obrazująca jaka danego dnia była różnica do dnia poprzedniego zużycia prądu, wody czy gazu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz